Forum o życiu monastycznym

Zakony benedyktyńskie, Pustelnicze, duchowość monastyczna

  • Index
  •  » Cystersi
  •  » Praca nt. średniowiecznej liturgii cysterskiej

#1 2007-02-16 21:35:42

L'organiste

Administrator

Skąd: diec. przemyska
Zarejestrowany: 2006-12-04
Posty: 103

Praca nt. średniowiecznej liturgii cysterskiej

Jak obiecałem, umieszczam An essay on Cistercian Liturgy w języku ojczystym:

Praca nt. liturgii cysterskiej
dr Julia Kerr



http://perso.orange.fr/abbaye.oelenberg/images/schola.jpg



LITURGIA CYSTERSKA


Mnisi z Cîteaux, w początkach swojego zakonu zdecydowali się zachowywać we wszystkim tradycje Reguły, usuwając wszystkie dodatki do psalmów, oracji i litanii, które mniej troskliwi ojcowie dodali do oficjum. Świadomi ludzkiej wątłości i słabości, po dokładnym rozważeniu, uznali owe dodatki za bardziej niebezpieczne dla mnichów niż zbawienne, jako że ich mnogość powodowała oziębłe i niedbałe odmawianie oficjum nie tylko przez leniwych, ale także przez pilnych mnichów.

Cystersi porzucili długie ceremonie liturgiczne współczesnych im zakonów, zwłaszcza benedyktynów kluniackich, które były zbyt rozwlekłe i pochłaniały niemal cały dzień, zostawiając niewiele czasu na pracę fizyczną. Cystersi natomiast pragnęli praktykować liturgię prostą i wierną Regule św. Benedykta bez żadnych dodatków, które nagromadziły się wokół niej na przestrzeni wieków. Wprowadzili liturgię, która była mocno zredukowana i skupiona na ośmiu godzinach kanonicznych i codziennej mszy konwentualnej; drugą mszę wprowadzono wkrótce na niedzielę i dni świąteczne. Psałterz w liczbie 150 psalmów był recytowany w ciągu tygodnia, a nie jak w Cluny, w przeciągu jednego dnia.
Zaangażowanie cystersów w odnowę liturgii rozciągało się także na śpiew i muzykę. Krytyce poddali wszelką piskliwość, zbytek, trele, które uznano za frywolne, rozpraszające i próżne. Kapituła Generalna nakazała, aby mnisi śpiewali męskimi głosami, poważnie i z pobożnością. Elred z Rievaulx zażarcie krytykował zdobienia z muzyce i barwnymi inwektywami określał „napuszone” głosy, „huk, ryk i trzeszczenie”. Przekonywał, że komedianckie przedstawienia i puste gesty, nie zachęcały bynajmniej do zachowywania zakonnego rygoru i robiły z publicznego kultu widowisko. Brzmienie, choć ważne, było drugorzędne i mogło jedynie pomnażać znaczenie treści liturgii. Idung z Prüfenings w swoich dwunastowiecznych „Dialogach” pisze o mnichu cysterskim krytykującym kluniaków za zażywanie drogich środków działających na struny głosowe, aby osiągać najwyższe dźwięki podczas śpiewu oficjum. W czternastym wieku, Jan Anglicus, angielski cysters podważał zasadność ssania pastylek przez mnichów w celu ułatwienia śpiewu boskiego oficjum.
Dalsze próby skrócenia cysterskiej liturgii polegały na zmniejszeniu ilości procesji i świąt, jednakże na przestrzeni lat, przybywało nowych świąt, a inne zmieniały swą rangę. Jednak reformy liturgiczne Białych Mnichów nie uniknęły ostrej krytyki. Piotr Abelard, ówczesny teolog i filozof, w ostrych słowach występował przeciw, jak to określał „skandalicznym nowinkom”. Spośród wszystkich reform, jakie wprowadzili cystersi, ich sposób celebrowania Wielkiego Postu wzbudzał najwięcej emocji u współczesnych. Wszystko przez to, że Biali Mnisi odmawiali oficjum bez żadnych zmian aż do Wielkanocy – po siedemdziesiątnicy nie przestawali śpiewać Alleluja i, nawet w ciągu Wielkiego Tygodnia, śpiewali zwykłe hymny i dodawali „Chwała Ojcu” po każdym psalmie.

GODZINY KANONICZNE


Siedmiokroć na dzień głoszę Twoją chwałę… (Ps 118,164)
Dzień mniszy obracał się wokół siedmiu godzin kanonicznych, które odprawiano w ciągu dnia i ósmej, zwanej wigiliami, która przypadała na noc. Dokładna pora na każdą z tych godzin zmieniała się wraz ze zmianami pór roku, ale ich następowanie po sobie było zawsze takie samo: wigilie, po których o świcie następowały laudesy, po nich z kolei dzienne godziny kanoniczne: pryma, tercja, seksta, nona, nieszpory i na zakończenie kompleta.

Cystersi byli znani z krótkiego oficjum, dlatego to, iż zdecydowali się zrezygnować ze snu między wigiliami i laudesami, jaki był wówczas w zwyczaju, przyciągnęło najwięcej ciekawości. Zgodnie z ówczesną tradycją, mnisi wstawali o północy, aby odmówić wigilie, zgodnie z tym, co jest napisane w psalmie 118,162: „Wstaję o północy, aby wielbić Ciebie”, a potem, zanim przyszła pora laudesów, wracali do swoich łóżek. Cystersi, „jeszcze bardziej rygorystyczni i surowi dla siebie”, zrezygnowali z tego drugiego spania, aby na czuwaniu i modlitwie oczekiwać jutrzenki, której pojawienie się wyznaczało porę rozpoczęcia laudesów. Zamiar ten był szlachetny, ale zbyt ambitny, tak więc, aby nie przysypiać podczas modlitw, mnisi cysterscy wstawali później, a ich późne rozpoczynanie wigilii stało się słynne. Walter Map, raczej nieprzychylny komentator poczynań Białych Mnichów, mówi cynicznie o tej praktyce:
Po jakimś czasie, stała się dla nich zbyt trudna, a że nie uchodziło zmieniać regułę, zdecydowali przenieść nabożeństwo z północy na wczesne godziny ranne, tak, żeby kończyło się jeszcze nocą. W ten sposób reguła została zachowana.
Wszystkie godziny kanoniczne odprawiano w kościele, za wyjątkiem czasu żniw, kiedy odmawiano je będąc przy pracy w polu. Bracia świeccy odwrotnie – tylko niektóre godziny kanoniczne odmawiali w chórze, większość zaś przy pracy: w lecie, kiedy wstawali wcześniej i dzień pracy był dłuższy, uczestniczyli w kościele w wigiliach, laudesach i prymie, w zimie, kiedy czas pracy był o wiele krótszy, wychodzili z chóru po wigiliach, ale na kompletę zazwyczaj wracali. Przy niedzieli i większych świętach, bracia świeccy nie pracowali, za to brali udział we wszystkich oficjach, ale ich uczestnictwo sprowadzało się do samego słuchania nabożeństw.
Mnisi zajmujący pewne urzędy w opactwie, tak jak furtian, byli, ze względu na charakter ich pracy, zwolnieni z obowiązku uczestniczenia w klasztornym oficjum, jednak w czasie, kiedy reszta mnichów odmawiała w kościele godziny kanoniczne, tacy mnisi mieli założyć na głowę kaptur i zachować ciszę. Pozostali mnisi mieli obowiązek przychodzić na oficjum i to przychodzić punktualnie. Każdy spóźnialski, niezależnie od jego rangi i godziny kanonicznej, na którą się spóźnił był karany. Spóźnienie na wigilie było tak samo niedopuszczalne jak na godziny dzienne, ale w święta restrykcje dla spóźnialskich były większe. Ci, którzy przyszli z opóźnieniem, nie mogli dołączyć się do chóru zanim nie odpokutowali tego przewinienia. Spóźnialski klękał na stopniu prezbiterium twarzą w kierunku ołtarza dopóki opat nie dał mu znaku, że może wrócić do chóru, a i wtedy zajmował zawsze ostatnie miejsce. W niedziele i święta pokuta była większa i wymagała więcej fizycznego wysiłku: spóźniony mnich musiał się pochylić, a rękoma dotykać podłogi, pozostawał zaś w tej pozycji, aż opat nie dał mu znaku.
W teorii, jeśli nie zawsze w praktyce, nikt, kto nie był członkiem zakonu cysterskiego nie mógł uczestniczyć w klasztornym oficjum. Dotyczyło to każdego: i benedyktynów, i świeckich, wywołując urazę i skargi:
Ryglują bramy i całkowicie zamykają swoje przestrzenie. Nie pozwalają żadnemu mnichowi z innego zakonu wejść do swoich cel, ani przyjść do kościoła na mszę albo inne nabożeństwo.

PORZĄDEK OFICJÓW


Zakrystian uderzał w dzwon, aby ogłosić braciom porę oficjum i wezwać ich do chóru. W niektóre dni, jak np. w Wielki Piątek używano do tego celu drewnianych kołatek. Każda godzina kanoniczna rozpoczynała się od Ojcze nasz i składała się z hymnów (z hymnarza), psalmów (z psałterza), kantyków i innych śpiewów (z antyfonarza). Godziny przeznaczone dla braci świeckich były prostsze i składały się głównie z szeregu powtarzanych Ojcze nasz. Mnisi, podczas modlitwy stali wyprostowani, nigdy nie padali na twarz, stali także podczas całych wigilii, prawdopodobnie, aby utrudnić sobie zaśnięcie. Mnich, któremu przypadało odprawianie liturgii w danym tygodniu, przewodniczył nabożeństwu, precentor zaś stał po prawej stronie chóru i prowadził śpiew. Cystersom bardzo zależało na pięknie ich liturgii, za wszelką cenę starali się wykorzenić lenistwo, znudzenie i niedbalstwo, dlatego nie wolno było przyspieszać, śpiewając psalmy, żadne słowo nie mogło być wymamrotane, skrócone czy też ominięte, ci zaś, którzy śpiewali bez należytej pobożności byli karani chłostą. Głównymi zadaniami precentora i sukcentora (subkantora) było zachęcanie braci do śpiewu i dbanie o to, by śpiewający byli czujni i uważni. Wywiązanie się z tego drugiego zadania było szczególnie ważne podczas wigilii, z czego zrodziło się wiele anegdot, które miały przestrzegać przed niebezpieczeństwem, jakie groziło tym, którzy ulegali demonowi snu. Aby tego uniknąć, podejmowano się różnych sposobów, przykładowo dwunastowieczny zakonny zwyczajnik opisuje, jak przeciwdziałać krwawieniu z nosa czy wymiotom, które miały miejsce w czasie oficjum, ponadto przepisywały, że gdy jakiś gość przybędzie do opactwa podczas trwania liturgii, furtian miał zaczekać z ogłoszeniem opatowi jego przybycia do końca nabożeństwa.

Msza
Mimo że Reguła św. Benedykta nie zawiera żadnego nakazu odprawiania codziennie Mszy św., stała się ona dla cystersów integralną częścią każdego dnia. W opactwach kluniackich celebrowano codziennie dwie bądź trzy msze konwentualne. Cystersi, którzy odwoływali się do prostoty i krótkości w obrzędach liturgicznych, pozostawili tylko jedną mszę. Druga, cicha msza została wkrótce wprowadzona dla niedzieli i świąt, był to jednak dodatek dopiero dwunastowieczny, podobnie jak codzienna msza za zmarłych (zmarłych członków wspólnoty i jej bliskich), za dobrodziejów i o Najświętszej Maryi Pannie. Dopuszczono także, żeby w czasach kryzysów, zamiast mszy konwentualnej, odprawiano mszę „w szczególnych potrzebach”, a w roku 1194, Kapituła Generalna zarządziła dodatkowe modlitwy o odzyskanie Ziemi Świętej. Oprócz wspólnej mszy konwentualnej, klasztorni kapłani odprawiali w określonym czasie msze prywatne przy bocznych ołtarzach. Przy takich mszach asystowało dwóch ludzi: ministrant z niższymi święceniami, który służył do mszy i świecki, który podawał wodę oraz zapalał świece. Zgodnie z nauczaniem św. Augustyna i ze słowami proroka Jeremiasza (3,12 – Idź i głoś te słowa ku północy), kapłan, czytając ewangelię, zwracał się twarzą w kierunku północnym.
Nie było obowiązku codziennego odprawiania mszy prywatnych, jednakże trzymano się tego zwyczaju; co więcej – we wspólnotach, które otrzymywały wiele intencji mszalnych, uczynienie im zadość było czymś oczywistym. Ta praktyka mogła przynosić znaczne zyski, dlatego że mnisi otrzymywali znaczne dochody w zamian za duchowe wsparcie, ale z biegiem czasu stała się ona coraz bardziej uciążliwa i od 1192 roku przyjęcie każdego stypendium mszalnego wymagało zgody Kapituły Generalnej. Ci, którzy służyli podczas rozdawania komunii św. swoim współbraciom, otrzymywali komunię podczas mszy prywatnych; w ten sposób ułatwiano dużym wspólnotom przystąpienie do komunii.
Wszyscy mnisi chórowi mieli uczestniczyć w codziennej mszy konwentualnej. Mnisi, którym powierzono ważne stanowiska w opactwie, jak np. furtian, byli zwolnieni z tego obowiązku. Natomiast w święta, w które celebrowano dwie msze, byli zastępowani przy swoich pracach, aby uczestniczyć w pierwszej mszy, którą odprawiano po prymie.
W zwykłe dni robocze bracia świeccy nie brali udziału we mszy św., za to w niedzielę i święta ci oraz inni mnisi pracujący daleko od klasztoru uczestniczyli we wszystkich oficjach, w tym w obydwu mszach. W te zaś święta, w które przypadało im pracować, poprzestawali tylko na pierwszej mszy, ponadto wypadało im również być na mszach pogrzebowych.
Porządek mszy określała przede wszystkim prostota rytów – nawet biorąc pod uwagę późniejsze dodatki. Msza św. ówczesnych cystersów, tak jak każda godzina kanoniczna, rozpoczynała się Modlitwą Pańską, znakiem krzyża, po którym następowała skrócona wersja Confiteor, czy też rzadziej psalm 42 Judica me. Funkcje diakona spełniał kapłan, jednakże stułę miał przewieszoną przez szyję, a nie jak diakon, przez ramię. Mszę św. odprawiał kapłan, któremu przewodniczenie liturgii przypadało w danym tygodniu. Do niego należało śpiewać modlitwy aż do ofiarowania, kiedy to okadzano ołtarz. Był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy cystersi stosowali kadzidło – ogólnie uważali je za zbyteczny wydatek. Pozostałe śpiewy były wykonywane przez usługujących do mszy i przez chór. Kapłan intonował Glorię po stronie epistoły, Credo natomiast po stronie ewangelii. Przygotowanie kielicha odbywało się na początku kolekty lub Glorii, nie przykrywano go welonem, lecz brzegiem korporału. Podczas liturgii eucharystycznej, celebrans łamał Hostię (którą przygotowywano z czystej mąki pszennej) na trzy części: dwie większe i jedną mniejszą, którą wpuszczał do kielicha. Pocałunek pokoju, który później następował, przekazywano jedynie tym, którzy mieli przystąpić do komunii św.

Komunia
Cystersi przyjmowali komunię częściej niż kluniacy, którzy czynili to raz w miesiącu i przy okazji większych świąt. Mnisi zaś cysterscy przystępowali do komunii co niedziela i w święta – w zaraniu zakonu tylko w Zesłanie Ducha Świętego i Boże Narodzenie, jednak później dołożono także inne święta.
Początkowo wszyscy otrzymywali komunię pod obiema postaciami: Ciało Pańskie po prawej stronie ołtarza, a przeszedłszy za ołtarzem na jego lewą stronę, przystępowali do Kielicha. Przyjąwszy Krew Pańską za pomocą srebrnej albo pozłacanej rurki, spożywali trochę zwykłego wina z rąk zakrystiana, aby oczyścić usta z pozostałości boskiego pokarmu.
W 1261 roku Kapituła Generalna ze względu na pewne niebezpieczeństwa przy rozdzielaniu Krwi Pańskiej nakazała, żeby odtąd do Kielicha przystępowali tylko służący do mszy św., pozostali mieli otrzymywać tylko Hostię, jednak oczyszczenie ust winem utrzymano. Właściwie nie wiadomo, czego dokładnie obawiano się, ustanawiając ten zakaz, pozostaje on mimo wszystko w zgodzie z powszechną praktyką tamtym czasów.
Po zakończeniu rozdawania komunii, celebrans wracał do ołtarza, aby winem dokonać puryfikacji naczyń liturgicznych. Wody zaczęto używać do tego celu pod koniec XIII wieku.
Statuty nie przewidywały końcowego błogosławieństwa; wprowadzono je dopiero w ramach osiemnastowiecznych reform. Kiedy kapłan odszedł od ołtarza, usuwano zeń bieliznę ołtarzową. Pierwotnie była ona lniana, w 1256 roku dopuszczono użycie jedwabnych ozdób.
Początkowo bracia świeccy przyjmowali komunię św. dwanaście razy w roku, jednakże później ta liczba uległa zmniejszeniu do siedmiu, co i tak było wyjątkowo często, gdyż zwykli wierni w owych czasach przystępowali do komunii najwyżej trzy razy do roku.
W „Zwyczajniku Konwersów” znajduje się szczegółowy opis, jak należy udzielać pocałunku pokoju (Pax). Mianowicie najstarszy z braci świeckich otrzymywał go od jednego z ministrantów w drzwiach łączących dwa chóry (mnichów chórowych i konwersów), a wróciwszy do stall, przekazywał ów znak pokoju kolejnemu bratu w starszeństwie. W taki sposób był on przekazywany „w dół” pomiędzy mnichami, że przypominał meksykańską falę.
Źródła z epoki nie stwierdzają jasno, gdzie dokładnie konwersi otrzymywali komunię. Wydaje się jednak najbardziej prawdopodobne, że odbywało się to przy ołtarzach stojących na zachód od lektorium (ażurowej ściany oddzielającej prezbiterium od nawy), a przyjmujący nie zbliżali się do ołtarza głównego.
Jako że drzwi lektorium łączące obydwa chóry pozostawały otwarte podczas rozdawania komunii, konwersi ze swojego chóru widzieli niewiele lub zgoła nic z tego, co działo się we wschodniej części kościoła. Zaznaczało to nieodłączny podział między tymi dwiema, jednocześnie wewnętrznie zjednoczonymi wspólnotami.

TEKSTY LITURGICZNE


A ponieważ przyjmujemy w naszym klasztorze wszystkich mnichów, którzy do nas przybywają, podobnie i my jesteśmy przyjmowani w ich klasztorach, wydaje się nam odpowiednim i jest to także naszą wolą, aby dostosowali swoje zwyczaje, śpiew i wszystkie księgi do godzin dziennych i nocnych oraz do mszy do zwyczajów i ksiąg Nowego Klasztoru (tj. Cîteaux), żeby w naszym życiu nie było żadnych nieporozumień, ale abyśmy żyli w jednej miłości, według jednej Reguły i w podobnych zwyczajach. („Charta Caritatis”)
Początkowo cystersi posługiwali się tekstami liturgicznymi pochodzącymi z Molesme, jako że św. Robert zabrał je ze sobą, zakładając Nowy Klasztor. W 1099 roku arcybiskup Lyonu Hugh przyznał cystersom prawo do dalszego używania „capella” (najprawdopodobniej chodzi o księgi i szaty liturgiczne), którą przynieśli z Molesme, musieli jednak zwrócić „breviarium” (przypuszczalnie lekcjonarz z czytaniami do nocnego oficjum), po uprzednim skopiowaniu go.
Dokładnie nie wiadomo, jak długo pierwsi cystersi używali tekstów z Molesme, wydaje się jednak, że już dość wcześnie troska o wierność i autentyczność popchnęła ich do podjęcia przeglądu ksiąg liturgicznych, zaczynając od krytycznego wydania Biblii Stefana Hardinga, poprzez rewizję hymnarza (księgi zawierającej hymny używane podczas liturgii) i antyfonarza (księgi zawierającej śpiewy godzin kanonicznych). Poprawienie tych tekstów podbudowało pragnienie cystersów, aby wszędzie panowała jednolitość w odprawianiu liturgii.
Zrewidowane księgi ogłaszano jako wzorcowe i zarządzano, że bez nich nie można utworzyć żadnej nowej fundacji. To wszystko po to, aby uniknąć niepotrzebnych różnic i zapewnić jedność wszystkich klasztorów poprzez taką samą obserwancję. W ten sposób mnich, który przybywał do innego opactwa swojego zakonu, mógł dołączyć do chóru i brać udział w liturgii, tak jak czynił to w swoim macierzystym opactwie.

Proces rewizji ksiąg liturgicznych


Biblia
Św. Stefan Harding, ówczesny przełożony Cîteaux, aby w użyciu było tylko to, co jest bardziej autentyczne powziął zamiar ujednolicenia Wulgaty. Niezgodności między różnymi tekstami Pisma Świętego zmusiły go do skontaktowania się z żydowskimi rabinami w celu skonfrontowania ich z hebrajską wersją. W swojej pracy, św. Stefanowi bardzo zależało na usunięciu pewnych naleciałości z Ksiąg Królewskich. Widać to po tym, że w miejscach, gdzie wydrapano pergamin, tekst jest bardziej zrozumiały. Oprócz tego Harding chciał, żeby jego zrewidowana Biblia była wzorcowa dla każdej następnej kopii. Wszelkie zmiany były surowo zakazane. To staranie odzwierciedla jego wielką troskę o zachowanie autentyczności i jednorodności, dzisiaj zaś jego praca podziwiana jest za piękne iluminacje, które zawiera. Jego Biblia zachowała się do naszych czasów w Dijon w czterech tomach, choć pierwotnie obejmowała dwa.

Hymnarz
W „Regule” św. Benedykta spotykamy termin ambrosianum na oznaczenie hymnów w wigiliach, laudesach i nieszporach, i choć może się on odnosić do sposobu śpiewania tych hymnów, powszechnie kojarzy się go ze św. Ambrożym. Z tego właśnie względu, kiedy cystersi określali, które hymny mają być używane w liturgii, postanowili zwrócić się o pomoc do Mediolanu, gdzie jak wierzono, przetrwały melodie i teksty hymnów św. Ambrożego. Około 1108 – 1112 roku św. Stefan Harding wprowadził pierwszy zrewidowany hymnarz: Nakazujemy poprzez naszą decyzję i wspólną zgodę naszych braci, aby odtąd te i żadne inne były śpiewane przez nas i tych, co po nas przyjdą, dlatego, że w swojej Regule, którą zarządziliśmy, by była przestrzegana w tym miejscu z największą pilnością, nasz błogosławiony ojciec i nauczyciel, nasz Benedykt, wskazuje, że te hymny ambrozjańskie mają być śpiewane.
Kolejne trudności nastręczał skomplikowany tekst łaciński, który przeszkadzał w śpiewaniu. Potrzebowano więcej prostoty i zwięzłości, dlatego właśnie św. Bernard z Clairvaux około roku 1147 podjął się wykonać to zadanie. W swojej pracy utrzymał on mediolańskie hymny, poprawił jednak dwuznaczne teksty, a dłuższe hymny podzielił. Do komplety i godzin mniejszych (tercji, seksty i nony) wprowadzono osiemnaście nowych hymnów zapożyczonych z hymnarza z Molesme. Dodano siedem nowych melodii, inne przekomponowano. Hymnarz św. Bernarda zawierał  około pięćdziesięciu hymnów i w owych czasach wywierał ogromny wpływ na inne tego typu księgi. Pozostał niemal niezmieniony w użyciu przez następnych pięćset lat, jedynie pod koniec XII wieku dokonano w nim małych poprawek.

Antyfonarz
Cystersom wielce zależało na wysokiej jakości muzyki liturgicznej. W obliczu wielkiej różnorodności antyfonarzy w owych czasach, było niezmiernie ważne, aby ustanowić standardową i wiarygodną wersję. Św. Stefan Harding chciał wprowadzić chorał gregoriański w najczystszej formie, bez jakichkolwiek dodatków czy naleciałości. Jako że Metz uważane było za stolicę autentycznej monodii gregoriańskiej wysłał on dwóch mnichów, którzy mieli skopiować używany tam antyfonarz i graduał. Niestety, chorał z Metz zawiódł ich oczekiwania, gdyż był zniekształcony i godny pogardy pod każdym względem, a także zbyt swobodny, niedbały i okraszony błędami. U tych, co go praktykowali, zwłaszcza u nowicjuszy rodził apatię i lekceważenie, ponadto przypisywano mu, że czyni oficjum niechlujnym. Zmiana tego sposobu śpiewania stała się koniecznością. Z tego powodu Kapituła Generalna zleciła przegląd tych ksiąg liturgicznych komisji pod przewodnictwem św. Bernarda, która posiadając znaczną wiedzę z teorii i praktyki śpiewu, miała przebadać różne źródła śpiewu, aby określić zasady czystego śpiewu chorałowego. Św. Stefan korzystał z tradycji rękopisów jedynie po to, aby potwierdzić prawomocność takiego sposobu śpiewania. Grupa św. Bernarda natomiast konsultowała się z różnego rodzaju teoretykami, dla których muzyka była nauką o tym, jak śpiewać poprawnie, a autentyczności szukali poprzez dochodzenie rozumowe pragnąc jednocześnie prostoty i jednolitości w śpiewie.
Zrewidowane księgi zawierały ostatecznie zredukowaną liczbę świąt, nałożyły jednorodność modalną, w melodiach ograniczyły rozpiętość do dziesięciu tonów i usunęły powtórzenia. Komisja określiła nowy antofonarz jako „nienaganny zarówno pod względem tekstu jak i muzyki” i przed rokiem 1147 przedstawiła jego zarys Kapitule Generalnej. Po dokonaniu nieznacznych zmian, antyfonarz św. Bernarda został promulgowany jako oficjalna księga liturgiczna, którą należało przyjąć w całym zakonie. Również w Anglii cysterskie klasztory otrzymały kopie tego antyfonarza z przedmową św. Bernarda.
Chorał cysterski pozostał niezmieniony do siedemnastego wieku, dlatego Kapituła Generalna musiała raz po raz zarządzać powrót do pierwotnego wzorca oraz hamować inne rodzaje muzyki, które bezprawnie wdzierały się do ich liturgii. Niestety rozdźwięk między ideałem a stanem faktycznym był częstą rzeczywistością. Przez cały XII wiek Kapituła Generalna wydawała zakazy wprowadzania do liturgii teatralnych wrzasków czy kobiecych pisków i nakazywała śpiewać wyłącznie męskimi głosami. Wielokrotnie mówili o tym także św. Bernard z Clairvaux i bł. Elred z Rievaulx. Czternastowieczne statuty zdradzają, że w niektórych klasztorach wprowadzono synkopację i polifonię. Co prawda szybko doniesiono o tych nowinkach, ale reakcja była niewystarczająca i mogły się one dalej rozwijać.
Mimo, że użycie organów zostało oficjalnie usankcjonowane dopiero w 1486 roku, wiemy, że stosowano je znacznie wcześniej. Mówi o tym zachowany inwentarz z Meaux, Yorkshire, z 1396 roku, stwierdzając, że w chórze kościoła stały małe organy, a wielkie znajdowały się nad zachodnim wejściem do świątyni.
W XIX wieku mnisi z Solesmes podjęli próbę przywrócenia chorałowi cysterskiemu pierwotnego piękna. Ich pracę kontynuowali cystersi ściślejszej obserwancji (trapiści). Zrewidowany graduał wydano w 1899 roku, a antyfonarz w 1903.

UTRZYMANIE JEDNORODNOŚCI


Jedną rzeczą było stworzenie podstaw do utrzymania jednorodności, osobną zaś jej zachowanie w poszczególnych klasztorach, zwłaszcza, że wraz z rozwojem zakonu, zwiększała się ich liczba. O tym, że zdarzały się odstępstwa od przyjętego wzorca świadczą niektóre zachowane w Anglii księgi liturgiczne. Pochodzący z połowy XIV wieku i przypuszczalnie sprowadzony z Fountains nokturnał (lekcjonarz do czytań wigilii) zawiera obchody „nielegalnych świętych” i nawet Wilhelmowi z Yorku przyznaje rangę święta z dwunastoma czytaniami.
Kolejnym powodem do zmian były także ustawiczne modyfikacje i aktualizacje kalendarza liturgicznego. Oczywiście nie wszystkie zmiany były samowolne. Kapituła Generalna wydawała pozwolenia, aby wspominać w oficjum narodowych świętych. Na przykład na prośbę angielskich opatów od 1185 roku obchodzono święto św. Tomasza Becketa, od 1221 roku św. Edmunda króla i męczennika, od 1235 roku św. Edwarda króla i wyznawcy. Rzecz jasna pewne różnice były nie do uniknięcia, dostawały nawet autoryzację władz zakonu, jednak niewiedza, niedbalstwo i nieposłuszeństwo pogłębiało te różnice. Dla przykładu: ci, którzy nie uczestniczyli w corocznej Kapitule Generalnej w Cîteaux, albo nie uważali wystarczająco będąc na niej, nie byli poinformowani o jakimś nowym prawodawstwie, które dotyczyło praktyki liturgicznej. Inni mogli świadomie ignorować przepisy i nie byli za to należycie karani podczas wizytacji. Niewiadomo zresztą, czy wizytatorzy mieli obowiązek sprawdzać księgi liturgiczne. Wszystko to spowodowało różnice między tym, co nakazywała Kapituła Generalna a faktycznym stanem obserwancji w poszczególnych klasztorach.


UIOGD!

Offline

 
  • Index
  •  » Cystersi
  •  » Praca nt. średniowiecznej liturgii cysterskiej

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
busy Holandia www.gabinety-stomatologiczne.info.pl Leczenie kanałowe claas książki do szkoły